Real Madryt nie był w optymalnej formie w pojedynku z Elche. Do samego końca musiał walczyć choćby o punkt. Przy bramce na 2:2 dość mocno ucierpiał Inaki Pena, lecz sędziowie nie dopatrzyli się faulu. Trener gospodarzy grzmiał po spotkaniu. Jego zdaniem Brazylijczyk ewidentnie faulował.

Real Madryt szczęśliwie remisuje?

Spotkanie "Królewskich" w ramach 13. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy przyniosło nam zaskakujące emocje. Raczej mało kto spodziewał się, że Elche będzie w stanie powstrzymać Real, nawet po ich ostatnich dwóch słabych występach przeciwko Liverpoolowi oraz Rayo Vallecano. Pierwsza połowa nie przyniosła żadnego trafienia, dopiero po przerwie, zaskakująco Aleix Febas otworzył wynik tego starcia. Po drużynie Edera Sarabii wcale nie było widać presji. Zawodnicy grali jak równy z równym, a często zaskakiwali swoim stylem gry i odwagą.

Przez dłuższy czas utrzymywał się taki wynik, dopiero w 78. minucie na 1:1 wyrównał Dean Huijsen, lecz Real nie poszedł za ciosem. Dosłownie sześć minut później, po indywidualnej akcji, wychowanek "Królewskich" Alvaro Rodriguez ponownie dał prowadzenie Elche. Rozpoczęła się spora nerwówka, szczególnie że Real już ostatnio zgubił punkty w lidze. Kibice gości odetchnęli z ulgą, kiedy w 87. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki wpakował Jude Bellingham. Jednak wokół tej akcji jest sporo kontrowersji, szczególnie że Inaki Pena skończył z uszkodzonym nosem.

Odpowiednia decyzja arbitrów?

Kibice Elche i zawodnicy mieli ogromne pretensje do sędziego głównego tego spotkania - Francisco José Hernández Maeso. Przed tym jak Kylian Mbappe zagrał piłkę do Bellinghama, Vinicius Junior wpadł w interweniującego Inakiego Penę. Wszystko zakończyło się krwią i uszkodzonym nosem bramkarza. VAR nie dopatrzył się przewinienia, lecz sam trener gospodarzy kompletnie nie zgadza się z interpretacją, w której było to przypadkowe zagranie w walce o piłkę. Z tego powodu zdenerwowany wręcz grzmiał na konferencji pomeczowej:

To ewidentny faul. To nie jest normalne. Po to jest VAR, aby to wyjaśniać. To bardzo, bardzo ewidentny faul, Vinicius trafia w bramkarza, a ten nawet krwawi, to oczywiste. Należy Inakiemu oddać honor, który powiedział, że dla niego to normalna część gry, ale tak naprawdę nie była. To ewidentny faul. Nie jestem w ogóle zadowolony z wyniku, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jakie były decydujące momenty meczu.

W hiszpańskich mediach też zaroiło się od szeroko pojętych interpretacji, lecz na profilu "Archivo VAR" pojawiło się potwierdzenie, że decyzja podjęta przez VAR była słuszna. Niemniej wcale nie ucięło to dalszych rozważań.