Raków Częstochowa kojarzy się nam w ostatnich dniach głównie z tematem sagi Marka Papszuna oraz Legii Warszawa. Jednak najnowsze ogłoszenie UEFA na dobre rozgrzało polskie media, ponieważ wiemy, kto posędziuje spotkanie Raków Częstochowa - Rapid Wiedeń w ramach Ligi Konferencji. Częstochowianie mają po prostu pecha.

Raków podzieli los Śląska?

W ostatnich dniach kibice, obserwatorzy Rakowa żyją raczej sagą Marka Papszuna, co też nie może dziwić. Natomiast już w czwartek 27 listopada bardzo ważne kolejne spotkanie w ramach Ligi Konferencji, które Raków na własnym stadionie rozegra z Rapidem Wiedeń. Po ostatnim zaskakującym wyjazdowym remisie ze Spartą Praga, śmiało można oczekiwać, że ekipa gospodarzy powinna zgarnąć trzy punkty w tej rywalizacji. Tym bardziej że Rapid po trzech rozegranych meczach nie zgarnął jeszcze nawet oczka.

Sporo kontrowersji wzbudziła obsada sędziowska tego meczu, co także nie może dziwić. To spotkanie poprowadzi Duje Strukan jako sędzia główny, wraz z asystentami: Alenem Jaksiciem i Marjanem Tomasem. W ostatnim czasie Raków został ukarany mocniej niż Maccabi Hajfa za pamiętne skandaliczne banery. Czy teraz zostanie ukarany po raz kolejny? Taką narrację narzucił dziennikarz "TVP Sport", Bartosz Wieczorek, i trudno się nie zgodzić.

Pamiętne spotkanie w kwalifikacjach

Dlaczego nazwisko Strukana jest określone jako "znane i lubiane"? Odpowiedź to rewanżowy mecz Śląska Wrocław ze szwajcarskim St. Gallen w ramach kwalifikacji do Ligi Konferencji. Spotkanie miało miejsce już ponad rok temu, ale ciągle wspomnienia budzą bardzo negatywne emocje. Chorwacki sędzia pokazał w tamtym meczu trzy czerwone kartki zawodnikom Śląska, z czego przynajmniej dwie były bardzo kontrowersyjne. Były bowiem spowodowane drugimi żółtymi kartkami za symulowanie w polu karnym.

Mecz był też mocno przedłużony przez fatalne zachowanie na trybunach. Na boisku panował kompletny chaos - przepychanki, kłótnie. Arbiter nie wiedział, gdzie jest. Nie panował nad niczym. W pamięci pozostaje historia ówczesnego trenera Śląska, a więc Jacka Magiery, który wszedł po meczu do pokoju sędziowskiego z płaczącym dzieckiem. Śląsk tamten mecz wygrał, ale nie wystarczyło to, by awansować do finału kwalifikacji. Od tamtego spotkania Duje Strukan nie miał okazji sędziować w Polsce - aż do teraz. W Polsce uznaje się go za komedianta.